Jestem wdzięczna za to, że mogłam poprowadzić warsztat “Good enough” w Bielsku.
Asiu Serwińska dziękuję Ci za zaufanie i zaproszenie mnie w swoje strony.
Wyjeżdżałam z Bielska z różnym przemyśleniami.
Dzisiaj, gdy dałam sobie czas na przyjrzenie się temu, co wczorajsze spotkanie we mnie wywołało, dostrzegłam smutek i radość jednocześnie.
Smutek jest związany z moim oczekiwaniem, z którego zdałam sobie sprawę dzięki empatycznej rozmowie z jedną z moich zaufanych osób.
W sumie to rozmawiałam dzisiaj z trzema mądrymi i wrażliwymi kobietami , by przyjrzeć się z ich pomocą, mojej historii, która sięgała czasu przed i po warsztacie.
Okazuje się, że nie jechałam do Bielska w otwartości na to co się będzie działo, przyjmując to, że każdy bierze ze spotkania tyle ile chce i potrzebuje.
Ja pojechałam z oczekiwaniami.
Pragnęłam zobaczyć aktywną, swobodną wymianę myśli, uczuć i doświadczeń w atmosferze bliskości, która uwalnia siłę wspólnotową kobiet, które stają się w niezwykły sposób połączone.
Wiecie takie: hura, że tu jesteśmy i jak wspaniale, że możemy sobie tyle dawać, świętujmy to i przeżywajmy wspólnie (taniec – też był w mojej wizji 🙂 !
Mam za sobą różne warsztaty.
Pamiętam jeden, na którym kobiety kipiały ciekawością i entuzjazmem, po czym oddawały się chwilom zadumy, a momentami dawały sobie czas na łzy i powracanie do równowagi, we wszystkich tych odsłonach były zaangażowane i wolne.
Na “Good enough” wczoraj wiele razy podkreśliłam, że przyjmowanie tego, że ludzie są różni i mają różnie z poziomu reagowania jest niezwykle ważne.
I mam teraz przed oczami moje oczekiwanie i to, co mówiłam i myślę sobie: tak wygląda upadanie, o którym pisze Brene w “Rosnąc w siłę”To co staram się teraz powiedzieć , to że uważność na siebie jest potrzebna w życiu i w pracy trenera też.
Było w poniedziałek inaczej niż sobie wyobrażałam, ale z pewnością było wyjątkowo, bo spotkały się różne kobiety ze swoimi historiami i to miało unikatową wartość.
Jestem antropolożką prowadzącą warsztaty, która nie jest wolna od oczekiwań, ale mam świadomość tego, że one są moje i tak jak w tym przypadku, że mi nie służą.
Uczestnicy nie są po to by zadowolić trenera, by spełniać jego wizję o warsztacie, a trenerzy nie są w stanie wszystkim dogodzić, bo ludzie są różni.
Warsztaty w moim rozumieniu, są po to, by ludzie czerpali inspiracje od siebie nawzajem i pobyli w przestrzeni, która sprzyja rozwojowi.


