Wyhamowanie po świątecznej karuzeli.

Mówią jednocześnie siedząc w dwóch pokojach, każdy do kogoś innego z kim jest połączony on-line lub telefonicznie.
Krzyczą z radości , piszczą z ekscytacji , nawołują do walki i co jakiś czas dramatycznie opadają na klawiatury.
Synowie moi.
Gracze, obaj po 10 roku życia.
Kochane zajączki, a jednak nieznośnie drące paszcze stwory.
„ Przestaniesz warczeć jak pies jakiś!”-starszy nawołuje do młodszego, a ja w sypialni pomiędzy tymi pokojami zastanawiam się czy jest to w ogóle możliwe, że kiedyś, w odległej przyszłości, za tym zatęsknię?
W tym momencie wydaje mi się to niemożliwe.
Wszystkimi komórkami pragnę by byli cicho i dali mi wreszcie zejść ze świątecznej karuzeli, na której kręciłam się ostatnie trzy dni.
Nadal wyhamowuję z przebodzcowania ilością spotkań, wątków, emocji i zmian planów.
Moja rodzina, jego rodzina, nasza rodzina, każda inna, dotknięta tudzież kopnięta w innym miejscu.
Jedyne w swoim rodzaju rodziny pochodzenia, za którymi tęsknimy, odwiedzamy i po wizytach u nich odpoczywamy.
Leżę i nie wierzę, że pomieściłam aż tyle w trzy dni.
Dobrze, że nie zabrakło śmiechu, próby dystansu, czułych momentów i uznania tego co swojskie choć nieco niezdrowe za takie jakie jest, bez walki, chęci ratowania czy zakopania pod ziemię.
Leżę i wciąż jakoś pomieszczam dźwięki od cyber wojowników za drzwiami.
Z chęcią pójdę do pracy, kontakt z jedną osobą w ciągu 50 minut brzmi luksusowo.
Czekam na wszystkich, w błogiej perspektywie kolejności i ram spotkań.
Kto jest zmęczony po świętach i byciu w różnych światach ręka w górę?
Kto chce na urlop od rodziny, ręka w górę ?
A tymczasem jest 12:00 we wtorek po świętach.
Hamujemy drodzy Państwo,
każdy w swoim rytmie, grunt to poczuć ziemię pod stopami i nie stracić równowagi zaraz po opuszczeniu karuzeli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *