Zaparzyłam kawę.
Ustawiłam fotel i położyłam książkę na drewnianym stoliku.
Obok niej zakreślacz, szkicownik i kredki oraz telefon i słuchawki na wypadek, gdyby jednak ktoś dzwonił.
Cieszę się ogromnie na te godziny odosobnienia od rodziny w trakcie naszego świątecznego wyjazdu.
Czuję się tak, jakbym dbała teraz o jakichś niezwykle ważny rytuał.
W trakcie czytania „ 13 Pierwotnych Matkach Klanowych” Jamie Sams, miałam poczucie, że karmię się niezwykle odżywczą treścią, która mnie wzmacnia i gruntuje w tym co dla mnie jako człowieka i kobiety ważne.
Wczoraj skończyłam moją ucztę z „Matkami”, a dziś wrócił do mnie fragment:
„ Nie potrzebujemy upierać się, aby inne osoby robiły coś w taki sposób jak my, ale potrzebujemy utrzymywać szczerość wewnątrz swojego Ja, aby wspierać własny dobre samopoczucie.
Osobista spójność zmienia się, w miarę jak dana osoba wzrasta i się rozwija. Byłoby nie w porządku wymagać, aby wszystkie osoby stosowały się do jednego zbioru zasad.”
Mam poczucie, że z każdym kolejnym rokiem dowiadywania się Kim Jestem, słabnie moje oczekiwanie wobec innych, by byli tacy jak potrzebuję, co nie oznacza, że jestem w stanie z każdym spędzić święta, bo pogłębia się moja odpowiedzialność za siebie, a to pociąga za sobą większą dbałość o granice i świadomy wybór, że czasem osobno znaczy zdrowo.
Chętnie przyznam, że spędziłam bardzo obfite w ciepło, czułość i śmiech ostatnie dni z moimi rodzicami, Michałem i dziećmi.
Odkryłam jednak, że jest we mnie coraz większy trud współuczestniczenia przez kilka dni z rzędu z większą rodziną na jednym kwadracie , gdy poza tym co przyjemne, jest też sporo o dopasowywaniu się, uwzględnianiu wielu potrzeb na raz, hałasie, ciągłych interakcjach i różnicach pokoleniowych.
Wczoraj po tym jak próbowałam nart biegowych, w miejscu, gdzie było tłoczno, głośno i zbyt intensywnie jak dla mnie pod wszystkimi możliwymi względami, a mąż i nasi synowie naprawdę potrafili czerpać przyjemność z nowego wyzwania, pomyślałam: Jutro zostaję sama i będę robiła to co mnie naprawdę ucieszy w ciszy. Oni mogą mieć swój dobry czas i ja też mogę go mieć. Nie musimy być we wszystkim razem.
Bardzo mnie koi to, że tak mocno doświadczyłam pragnienia by zadbać o czas spędzany w odosobnieniu, w taki sposób bym mogła też pielęgnować osobistą spójność.
Czułam, że jakoś boję się oddzielić od „ stada”, a jednocześnie zaczyna we mnie wzbierać frustracja wymieszana z lękiem ( za dużo na rzecz wspólnoty, za mało na rzecz Ja), o której pisze Mariana Leky: „ Bądź co bądź może się okazać, że lęk jest rodzajem mocy pomocniczej. Być może topornym superpomocnikiem jakieś nieustraszonej tęsknoty, który z wdziękiem windykatora próbuje przeforsować jej interesy.”( fragment „ Smutki Wszelkiej Maści”.)
Teraz, gdy siedzę sama w chacie, słyszę swój oddech, czuję chłodne powietrze na bosych stopach wdzierające się oknem do domu, mogę pisać, czytać i rysować, czuję jak wraca mi radość z bycia na tym wyjeździe i ochota na spotkanie z rodziną za parę godzin.
Życzę Wam moi drodzy na trochę przed Nowym Rokiem, byście dbali o osobistą spójność nie mniej niż o relacje z innymi i cieszyli się tym, co wznosi dobrego do waszego życia bycie razem i bycie osobno w swojej sprawie. ![]()
![]()
Ważne rytuały
Zaparzyłam kawę. Ustawiłam fotel i położyłam książkę na drewnianym stoliku. Obok niej zakreślacz, szkicownik i kredki oraz telefon i słuchawki na wypadek, gdyby jednak ktoś dzwonił. Cieszę się ogromnie na te godziny odosobnienia od rodziny w trakcie naszego świątecznego wyjazdu.Czuję się tak, jakbym dbała teraz o jakichś niezwykle ważny rytuał.W trakcie czytania „ 13 Pierwotnych… Więcej »


