Patrząc na mój profil na Instagramie, można sobie pomyśleć: O ! Ta to lubi piec!
Sporo w tym prawdy, lubię, ale nim się pojawiły dzieci nie piekłam tak często.
Mam dwóch synów, dwie przemieszczające się kule energetyczne, które wydają z siebie przeróżne dźwięki.
Obaj potrafią mnie zachwycać swoją kreatywnością i wrażliwością.
Bardzo ich kocham, czasem chciałabym od nich uciec.
W moim macierzyństwie poza poczuciem sensu, spełnienia, radości jest spory kawałek niepewności, stresu i bezsilności.
Kilka lat temu, gdy brałam udział w warsztacie na temat złości padło pytanie:
Co Tobie pomaga w radzeniu sobie z własną złością?
Wtedy powiedziałam, że skakanie w miejscu do głośnej muzyki i walenie ścierką kuchenną o ścianę.
Faktycznie te działania przynosiły mi ulgę, ale nie na długo.
Trochę mi zajęło szukanie takiego sposobu na odstresowanie, który pomagałby mi się zrelaksować na dłużej niż 20 min.
Zaczęłam piec na wku..ie
Na relaksie też potrafię coś upiec 🙂 , ale statystycznie dzieje się to rzadziej.
Najczęściej zdarza mi się piec wieczorami, gdy ilość emocji, decybeli i komunikatów świadczących o niezadowoleniu domowników przekracza moje granice wytrzymałości.
Mamy już ustalone z Michałem, że na hasło:” idę coś upiec !” on przejmuje opiekę nad dziećmi i broni wejścia do kuchni niczym skarbca.
Nie oszukujmy się, na tej strategii wszyscy finalnie korzystają .
Nauczyłam się już kupować na zapas jajka, mąkę i cukier.
Nie bawiło mnie jechanie do hipermarketu po 21.00, bo czegoś mi brakowało.
Wtedy cała koncepcja, że pieczenie ma mi pomóc w radzeniu sobie z frustracją upadała na etapie przygotowań.
Wczoraj po:
- długiej rozmowie ze starszym synem na temat bajek, na które nie mam zgody.
- dwóch napięciowych sytuacjach z młodszym, który, złościł się , że robię cokolwiek bez niego.
zaraz po wejściu męża do domu, zaszyłam się w kuchni.
Upiekłam chlebek bananowy
Bardzo smaczny, polecam !
A jak wy sobie radzicie z rodzicielskim przeciążeniem?


