Opowiem wam o pewnej sytuacji.
Szykujemy się do przedszkola. Piotruś prosi, bym zatrzymała mu bajkę, bo chce ją obejrzeć po powrocie do domu.
Zatrzymuję i minimalizuję okno ściągając je na pasek zadań, okno znika z pola widzenia Piotrusia.
Patrzę na niego.
Widzę, że jest wyprostowany jak struna, zaciska piąstki, a wzrok ma wbity w podłogę.
Przychodzi mi do głowy, że jest spięty, bo pomyślał, że zamiast zatrzymać zamknęłam bajkę.
Zaczynam mówić: Ale Piotruś
Nie mam szansy dokończyć zdania bo syn wyrzuca z siebie pocisk “ZAMKNIJ SIĘ”
Ponieważ patrzyłam na niego, podejrzewam co jest powodem jego złości, nie wchodzę więc w walkę i nie mówię niczego z kategorii szybkiego cięcia, które najczęściej u mnie kończy się zerwaniem kontaktu z dzieckiem czyli:
✂️ Nie możesz tak do mnie mówić!
✂️ Nie życzę sobie!
✂️ Co ty powiedziałeś?
✂️ Słucham !?
Zamiast tego pytam: co zrobiłam? (przypuszczam, że wiem co usłyszę, ale chcę, to sprawdzić i dać mu szanse na nazwanie tego )
Piotruś: Zamknęłaś! Miałaś zatrzymać! Jesteś Głupia!
Gdy słyszę: Jesteś Głupia! czuję, że coś mi w środku podskoczyło, jak piłka. nazwałabym to „impulsem fucka” . Skupiam się jednak na tym, że to co się dzieje jest nieporozumieniem i te słowa są wypowiadane w złości, ode mnie zależy czy za nimi pójdę, czy skoncentruję się na tym by uspokoić sytuację.
Ja: Popatrz! (przywracam okno z zatrzymaną bajką) Zatrzymałam, wydawało ci się że zamknęłam?
Piotruś ma minę, która wyraża zaskoczenie, a po chwili smutek i lęk jednocześnie, po czym mówi: Nie chciałem tak powiedzieć! Przepraszam!
Ja: OK, ja mam dziś dużo spokoju w sobie. Wiem, że mówisz niemiłe rzeczy, gdy jesteś wkurzony. Gdy coś nagle się zmienia. Chcesz bym cię słuchała i robiła to o co prosisz?
Piotruś: Tak
Ja: Myślałeś, że zrobiłam inaczej?
Piotruś: kiwa głową na potwierdzenie i podbiega by się przytulić. Patrzę mu w oczy i mówię.
Ja: Chciałabym byś mnie następnym razem zapytał co zrobiłam, nim powiesz ZAMKNIJ SIĘ. Będę ci mogła pokazać, że usłyszałam o co prosisz. Może wtedy unikniemy nieporozumień i przykrych słów.
Piotruś: Spróbuję pytać. Nie chcę być niemiły. Jestem teraz Stary Pryk.
Ja: Nie taki stary (zaczynam się śmiać po chwili śmiejemy się razem)
Dobra ! Wiem. Długie to było ,ale jeszcze chwilę i kończę.
Chciałabym wam powiedzieć, że reagowanie z poziomu otwartości i ciekawości nie jest dla mnie chlebem powszednim.
Wielokrotnie na hasło: Zamknij się! Reagowałam złością i szybko starałam się podporządkować dziecko, wykrzykując jak to ja sobie nie życzę takiego słownictwa i okazywania braku szacunku.
Kończyło się to sporym konfliktem i nie pomagało mi to w dalszej rozmowie o tym na czym mi zależy w relacji z dzieckiem.
Gdy pracuję nad tym by innych zauważać, słyszeć i rozumieć, kawał mojej “frustry” odpada, bo skupiam się na zaopiekowaniu się tym co się dzieje Tu i Teraz i na wypracowaniu porozumienia, zamiast wpadać w spiralę myśli: jak to co mi powiedział syn świadczy o moim macierzyństwie i o nim samym.
Wiem, że to nie jest proste, ale jest możliwe by zmienić schemat:
akcja-reakcja
na:
akcja- o co chodzi?- reakcja
Jak wy to widzicie?


