Był taki czas w moim życiu, gdy zajmowałam się organizacją ślubów i wesel.?
Poszukiwanie odpowiedniego miejsca na przyjęcie, doradzanie wystroju sali, tworzenie zaproszeń, to był mój żywioł.
Gdy moja praca przy ślubach dobiegła końca, zaczęłam organizować tematyczne urodziny, do których tygodniami wybierałam rekwizyty.
Czas to powiedzieć: moją słabością są dekoracje.
Jest taka część mnie, która nie pozwala mi przejść obojętnie obok miękkich poduszek i kocy, tiulowych bombek i pastelowych papierów do pakowania.
Uwielbiam tworzyć scenografię do wydarzeń, które prowadzę.
Naprawdę wierzę w to, że oprawa ma znaczenie.
Bardzo mnie to cieszy, że teraz mogę wchodząc do domu obładowana poduchami, powiedzieć dumnie mężowi: TO do pracy !
Już w sobotę poprowadzę w Płocku warsztaty “Good enough girls”.
Dzisiaj rozłożyłam w salonie koc, poduchy i elementy dekoracyjne, które zabiorę ze sobą i czułam ekscytację, bo dla mnie przygotowywanie warsztatu to nie tylko projektowanie scenariusza, ale również zaplanowanie całego wydarzenia od strony kulinarnej, aranżacji przestrzeni oraz muzyki, która będzie nam towarzyszyła.
Uśmiecham się i czekam na sobotę.
Muszę tylko wymyśleć, kto mi pomoże to wszystko wnieść do sali ??


