To co się staram teraz pokazać, to punkt wyjścia z jakiego staram się startować , gdy planuję coś wyjaśniać z dzieckiem.
Towarzyszy mi wtedy ciekawość tego jak to jest u niego, zgoda na jego “NIE!”, otwartość na zmianę perspektywy i chęć porozumienia.
Dziecko mi mówi: “Ble ble ble”, na moje: chciałabym byś poszedł teraz spać.
Dziecko mi mówi: “Ble ble ble”, na moje: wolałabym byś zjadł to do końca, czy możesz to zrobić?
Dziecko mi mówi: “Ble ble ble”,na moje: zależy mi byśmy wyszli z domu w tej chwili, czy jesteś gotowy wyjść?
Ja pitolę, czy można odpowiadać matce ”Ble ble ble” za każdym razem, gdy ona wyraża się w języku osobistym?
Może nie przy każdej okazji, ale na tyle często by zobaczyć jej zagniewaną minę ;).
To Ble ble ble odczytuję jako przekaz: Ale ty gadasz momo głupoty, gadasz i gadasz !
To nie jest obserwacja, to jest ocena, bo czy faktycznie za ble ble ble, stoi to co mi się wydaje, to się dopiero przekonam jak zapytam syna: o co chodzi z tym Bleblaniem ?
A zapytam go, na bank z nim o tym pogadam, bo ja lubię wiedzieć o co mu chodzi!
Poszukam takiego momentu, gdy oboje będziemy czuli się dobrze, powiem mu, że chciałabym pogadać z nim o bla bla bla i zapytam czy on chce ze mną o tym porozmawiać.
Biorę pod uwagę, że może nie chcieć.
Czasem tak jest, że mówi, że nie chce, a później sam przychodzi i proponuje, że możemy TERAZ o czymś porozmawiać 🙂
Nastawiam się na słuchanie go.
Jestem ciekawa jego intencji, które mu towarzyszą w bla bla bla.
W zależności od tego co powie, będę się zastanawiała czy mi ta strategia (sposób jego reagowania) nadal przeszkadza.
Może zdarzyć się tak, że syn nazwie potrzebę, która za nią stoi i na chwilę obecną uznamy, że ten sposób działania jest ok, albo poszukamy wspólnie innego.
Nie ma co zakładać tego co się stanie, bo stać się może wiele i NIC też może dać o sobie znać.
To co się staram teraz pokazać, to punkt wyjścia z jakiego staram się startować , gdy planuję coś wyjaśniać z dzieckiem.
Towarzyszy mi wtedy ciekawość tego jak to jest u niego, zgoda na jego “NIE!”, otwartość na zmianę perspektywy i chęć porozumienia.
Nie zawsze kończę z tym z czym zaczynam.
Dbam jednak o intencję z jaką wchodzę w kontakt z dzieckiem.
Tą intencją jest zobaczenie, wysłuchanie i podjęcie próby zrozumienia kogoś na kim mi zależy.
I do tego też zachęcam innych rodziców.