Nauka przez dostrzeganie

https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/dziewczynka-indeksowania_986414.htm

“Posiadamy bardzo wiele biologicznych cech adaptacyjnych, które pomagają nam w sposób niemal automatyczny uczyć się od siebie. Jedną z nich jest odruchowe podążanie za cudzym spojrzeniem. Gdy jesteśmy na kimś skupieni, odruchowo patrzymy tam, gdzie i on patrzy. Pomaga nam to zrozumieć, o czym dana osoba mówi i myśli. Gdy ktoś powie: “Ależ tu pięknie”, automatycznie spoglądamy za jego spojrzeniem, żeby ustalić, czego ten zachwyt dotyczy. “

Peter Gray “Wolne dzieci”

Mam takie poczucie, że bardzo wiele uwagi poświęca się zabawkom edukacyjnym, podręcznikom w przedszkolu i szkole oraz wszelkim innym pomocom naukowym, które mają spowodować, że dzieci zaczną się uczyć.

Nie jest mi to bliskie.

Po przeczytaniu “ Wolnych dzieci” Petera Graya i “Zabawy” Andre Sterna, jeszcze mocniej uwierzyłam w to, że człowiek ma naturalną potrzebę rozwoju i że uczy się wtedy gdy się mu w tym nie przeszkadza.

“ Jeśli się dzieci zostawia w ich żywiole, zabawie, są bez wyjątku genialne. Moi rodzice nigdy nie próbowali forsować swoich osobistych oczekiwań. Punktem wyjścia zawsze byliśmy my. Dokładnie nas obserwowali i zawsze z zachwytem zadawali sobie pytanie: Jaki będzie następny krok? Nawet nie przyszło im do głowy, żeby nam patronować. […] Jeśli w dzieciństwie młody człowiek jest szanowany i nie przeszkadza się mu, to zachowa ten stan nieskończonej ciekawości, bezwarunkowego zaufania, niezachwianej uwagi, totalnego otwarcia.”

Andre Stern “Zabawa”

Mam taką chęć mówienia więcej, o naturalnych predyspozycjach człowieka do uczenia się.

Widzę rosnącą presję kształcenia dzieci w ramach określonych systemów edukacyjnych.

Zaczynam się martwić, gdy widzę poprawiane przez nauczycieli prace plastyczne przedszkolaków, zastanawiam się czemu służy ta praktyka?

Myślę o tym, ile razy w ciągu dnia dzieci mają możliwość swobodnej zabawy.

Czy dorośli dostrzegają to, ile się wtedy dzieci uczą?

Co pamiętamy jako dorośli z naszego dzieciństwa, jakie sytuacje wspominamy jako te, które nauczyły nas najwięcej?

A może już jako dorośli przekonaliśmy się, że więcej dowiadujemy się gdy mamy sprzyjające środowisko i towarzyszy nam zachwyt oraz zaciekawienie?

Zachęcam do chwili refleksji nad tematem uczenia się.

Do pochylenia się nad tym:

  • W jaki sposób ja jako rodzic wspieram proces uczenia się swojego dziecka?
  • Czy wiem co mu pomaga, a co przeszkadza mu w zdobywaniu wiedzy o sobie i świecie?
  • Czy wiem w jakich warunkach najlepiej rozwija się moje dziecko?
  • Czy jestem gotowy by tworzyć i wybierać dla niego sprzyjające środowisko do rozwoju?

Ja regularnie wracam do tych pytań.

Uznając naturalną potrzebę rozwoju dzieci, dostrzegam zmiany jakie w nich następują i pojawiające się nowe potrzeby, które dają o sobie znać.

I widzę w tym moje uczenie się ich przez ich dostrzeganie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *