Ostatni weekend w Krakowie spędziłam w grupie kobiet, z którymi od jakiegoś czasu jestem “W drodze do empatii” .
Każdy zjazd w tym temacie jest inny i otwiera mnie na coś nowego.
Tym razem mocno podziałało na mnie rozmawianie o tym, że człowiek ma w sobie części.
Nie chodzi w tym ujęciu o organy wewnętrzne, lecz o rodzaj pracy ze sobą.
Perspektywa części, daje możliwość pracy z takim aspektem “Ja”, który jest odrzucany , nie jest brany pod uwagę, a który też istnieje i gdy zostanie przyjęty, może również dawać wzmocnienie.
Zastanawialiśmy się w grupie jakie części w nas są nieakceptowane.
Wymieniłyśmy: leniwa, arogancka, dziwna, słaba niezorganizowana, mało kumata, puszczalska, bałaganiara, nadwrażliwa, płaczliwa, neurotyczna, niekompetentna…
Doszłyśmy do wniosku, że już na poziomie słowa zaczyna się negatywna ocena tego co jest naszym działaniem.
Równie dobrze to co odrzucamy jako lenistwo może zostać przyjęte jako dbanie o swój odpoczynek, troska o relaks.
Wartościowanie tego co robimy na poziomie słowa, jest powiązane między innymi z odbiorem społecznym , przekonaniami, stereotypami np. kobieta, która mówi o sobie dobrze może być odbierana jako: EGOCENTRYCZNA i NIESKROMNA.
Potrzebujemy być akceptowane społecznie, dlatego może pojawić się w nas taki mechanizm odrzucania tego co NIE JEST odbierane jako atut.
Podobnie jest w kontakcie z dzieckiem.
Mówiłyśmy wczoraj o tym, że są pewne postawy , zachowania dzieci, które rodzice z chęcią wzmacniają korzystając np. z pochwał.
Wśród nich można wymienić: troszczenie się o innych, dzielenie się z innymi, ugodowość.
Wydaje mi się, że wielu dorosłych ulega pokusie wybierania i generowania u dzieci tych części, które są ich zdaniem fajne.
Widzę czasem taką tendencję również u siebie.
Przypominam sobie swoje reakcje, na to jak mój starszy syn zaprasza do zabawy młodszego oraz moje zachowanie wobec niego gdy dba o własną autonomię odmawiając młodszemu wspólnej zabawy.
Zdarza mi się wtedy patrzeć na niego jak na człowieka, który jest nieczuły i egoistyczny.
Nie kusi mnie by go wtedy wzmacniać w jogo chęci bycia odrębnym i by go w tym przyjmować.
Pytania jakie się we mnie zrodziły po tym weekendzie są takie:
- Czy jako rodzice widzimy u siebie równe części?
- Czy umiemy z nich korzystać?
- Czy dostrzegamy je u naszych dzieci?
- Co robimy w odpowiedzi na nie?
Jest jeszcze jedna moim zdaniem ważna wskazówka:
Z widzeniem części jest jak z byciem w relacji, trudno jest budować kontakt czy widzieć części u siebie i u innych, gdy ma się niezaspokojone podstawowe potrzeby.
Dlatego ja kładę się z bolącym gardłem i katarem do łóżka, a jak poczuję się lepiej to zacznę się przyglądać złożoności jaka jest we mnie i w tych którzy mnie otaczają.


