Jak patrzę na swoje zdjęcie, które zrobiłam przed spotkaniem rozwojowym to sobie myślę:
Ale miałam energię ??!
Dzisiaj mam totalny zjazd, szczypią mnie oczy, czuję mega senność i zastanawiam się czy widząc plan działania na ten dzień, potrafię zrezygnować z perfekcjonizmu na rzecz wyrozumiałości i łagodności dla siebie ?
Czy bliżej mi do dociskania siebie czy zdrowego odpuszczania i robienia tyle ile mieści się w moich zasobach ?
Wczoraj, na koniec spotkania zapisałam sobie prośbę do siebie:
Unikaj sztucznego nakręcania się na robienie jak najwięcej !
Zdaje się, że już wiem co w obecnej sytuacji zrobić ![]()


