Co na obiad?

https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/matka-sprawdzanie-gorączka-corką-w-sypialni_1009036.htm

Gdy piszę ten tekst, to jedno dziecko z katarem pyta mnie czy może już bajkę, a drugie z gorączką mówi, że ma ochotę na mleko z miodem.

Jest 8.00, mam jeszcze cierpliwość, jestem zadowolona, bo zjadłam śniadanie i wypiłam kawę, wiem jednak, że dzień będzie długi, a poczucie dobrostanu, może stopniowo znikać z każdą kolejną walką chłopców.

Teraz gdy mają prawie 7 i prawie 5 lat, z większą akceptacją przyjmuję ich infekcje i to co za sobą niosą czyli wiele godzin razem w domu.

Fizycznie jest mi łatwiej, bo są już bardziej samodzielni, wiele już potrafią zrobić ( ubrać się, korzystać z toalety, zrobić sobie kanapkę) i coraz dłużej bawią się sami.

Nie obawiam się też tak o ich stan zdrowia jak wtedy kiedy mieli 3 latka i roczek.

Jejku to był koszmar, godzinami odciągałam gluty z nosów i robiłam inhalacje, potem nosiłam, przebierałam i karmiłam.
Mam wrażenie, że nic innego nie robiłam przez cały dzień.

Aaaaa ! Nie! jednak robiłam!
Starałam się towarzyszyć im w emocjach, które przeżywali.

To dopiero było wyczerpujące.

Szczególnie ciężko było mi przyjmować ich “jęczenie”.
Gdy sięgam do uważności to widzę, że “jęczenie” było wyrazem ich bezsilności, niepewności, frustracji…
By jednak to zobaczyć trzeba mieć zasoby, ja ich nie miałam po 6 godzinach opieki nad nimi i marzyłam o tym by przyszedł ktoś kto mnie wybawi z tego biegu w kołowrotku zadań.

Czasem budziłam się w piżamie i w tym samym ubraniu witałam męża o 19.00, rozczochrana i ze łzami w oczach ze zmęczenia.

On również wracał zmęczony i czasem po prostu chciał coś zjeść więc pytał : Co jest na obiad?!

To pytanie wywoływało we mnie podobną reakcję do tej, o której pisze Sylwia Kubryńska:

“Najbardziej znienawidzone pytanie. Co na obiad?
A kiedy, gdzie miałam go upichcić? W biurze, na klawiaturze?! A może po drodze, w tramwaju, na światłach? Z dzieckiem na kolanach, w przedszkolu, w szkole, na wywiadówce? Z dwóch dań złożony, zupa krem z ptysiami, zestaw surówek, rolada? Plus przystawki może? Deser piętrowy?
Jezu, jestem taka zmęczona, padam na twarz, o on : “Co na obiad?!”
Matka go rozpieściła, przysięgam , mam ochotę zabić jego razem z mamusią, babką i całą zgrają ciotek, które się nad nim trzęsły całe życie, które mu frykasy pod nos podstawiały, a na koniec wypuściły z wyłożonego puchem gniazda, żeby teraz bezczelnie, roszczeniowo zadawał takie pytania. Żeby wyskakiwał z czymś takim, kiedy przecież jestem sterana tak samo jak on, albo i może nawet bardziej! Żeby w swoim nieskończonym egoizmie zawarł cały szowinizm i patriarchat, i ani krzty empatii! “

Niby niewinne pytanie wystrzeliwało mnie w kosmos.

Działo się tak, bo byłam wyczerpana i jedyne pytanie jakie chciałam usłyszeć, to : “Jak mogę ci pomóc?”

Tematem listopadowego spotkania grupy praktykującej rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy są:” Zmęczeni rodzice”.

Jeśli macie ochotę porozmawiać jak to jest u was:

  • co się w was dzieje, gdy jesteście zmęczeni, a sprawujecie opiekę nad dziećmi?
  • jakie macie oczekiwania wobec bliskich i czy potraficie poprosić o wsparcie jakiego potrzebujecie?

zapraszam do udziału w spotkaniu:
https://communitas.com.pl/…/zmeczeni-rodzice-grupa-praktyk…/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *