Wyrozumiałość jest “zaraźliwa”

https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/dreamy-pretty-woman-z-herbata-i-tablet-na-loggia_1304600.htm

Przygotowując różne wydarzenia, prowadząc warsztaty i spotkania rozwojowe, a także pisząc teksty, regularnie ścieram się ze swoim perfekcjonizmem.

 
Ścieram się z nim również w moim rodzicielstwie, małżeństwie, przyjaźni i na płaszczyźnie wiary.
 
Przecież zawsze można coś zrobić: lepiej, kreatywniej, szybciej, dokładniej… ;)!
 
Perfekcjonizm jest jak toksyna, której trudno się pozbyć z organizmu.
 
Widzę go jako coś trującego, bo zauważam, że odbiera mi on: radość z wykonanej pracy, przyjemność z bycia z innymi i możliwość czerpania siły z mojego działania.
 
W walce z perfekcjonizmem pomaga uznanie własnej słabości, wejście w wyrozumiałość wobec siebie, którego elementem jest poczucie wspólnoty z innymi.
 
Zdaniem Kristin Neff na współczucie sobie składają się trzy elementy:
  1. łagodne podejście do siebie- zrozumienie i ciepłe podejście do siebie, gdy cierpimy, ponosimy porażki lub czujemy się niewystarczająco dobrzy zamiast prób ignorowania tego lub też torturowania siebie samokrytyką;
  2. poczucie wspólnoty z innymi- dzięki niemu jesteśmy w stanie zrozumieć, że cierpienie i wrażenie, iż nie jesteśmy dostatecznie dobrzy, są częścią ludzkiej kondycji- czymś co dzielimy z innymi, a nie czymś, co trafia się tylko nam;
  3. uważność- zrównoważone podejście do negatywnych uczuć, tak by ich nie tłumić, ale też nie wyolbrzymiać. Nie możemy ignorować naszego bólu i jednocześnie sobie współczuć. Uważność pozwala uniknąć nadmiernego utożsamiania się z naszymi myślami i uczuciami, a poprzez to tego, co negatywne.
Czy perfekcjonizm sam w sobie jest zły?
Nie wiem.
 
Jako zagrażające życiu pełnym sercem widzę strategie jakie się u mnie pojawiają, gdy ich źródłem jest perfekcjonizm.
 
Zauważam, że w sytuacji gdy na czymś mi bardzo zależy, pojawia się we mnie sporo lęku, o to czy się uda.
 
Pojawia się również pokusa dowalania sobie, bo może za mało wiem, za mało potrafię, za często się mylę, a przy tym przeklinam…
 
Ratuje mnie uważność na siebie, na to co się obecnie we mnie dzieje, w związku z tym co robię i czego chciałabym dokonać.
 
Robię krok w tył, odchodzę od tego co uderza we mnie.
 
Sięgam sobie do Brene:
 
“Perfekcjonizm nie dotyczy wyłącznie nas samych. Dotyka wszystkich wokół. Przekazujemy go naszym dzieciom, ludzi, z którymi pracujemy, zarażamy wygórowanymi oczekiwaniami, odstręczamy nim rodzinę i znajomych. Na szczęście wyrozumiałość też jest “zaraźliwa”. Kiedy traktujemy siebie wyrozumiale, dajemy innym doskonały przykład. Nasze dzieci uczą się wyrozumiałości względem siebie, patrząc na nas, a wszyscy wokół mogą zachowywać się prawdziwie i pogłębiać to, co nas z nimi łączy.” Brene Brown “Dary niedoskonałości”
 
Wiem, że wolę “zarażać” swoich bliskich wyrozumiałością.
 
Chcę pokazać swoim dzieciakom, że wtedy gdy sobie nie radzę z różnymi rzeczami, to ma to wpływ na moje samopoczucie.
 
Wiem jednak, że nie muszę wszystkiego ogarniać, bo na szczęście są inni, których mogę poprosić o pomoc.
 
Zależy mi na tym, by moje otoczenie widziało mnie prawdziwą, z całą niedoskonałością.
 
Praktykuję  wyrozumiałość względem własnych ograniczeń, przyjmując również to, że czasem niestety perfekcjonizm bierze górę. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *