Lekkość i zabawa

Przy każdej okazji ( Nowy Rok, urodziny, imieniny, dzień kobiet, dzień matki ) życzę sobie więcej lekkości, zabawy i przyjemności w życiu codziennym.
Czytając „ Przędzę” Natalii de Barbaro relaksuję się przy fragmencie:
„ O tym, że trzeba cierpieć, żeby się rozwijać, że ja się muszę dociskać, żeby coś znaczyć. W ogóle nie mam na to ochoty. Ja sobie chce wzrastać poprzez przyjemność. Albo nie wzrastać. W ogóle nie wiem, czy chce wzrastać. Ale na pewno nie będę robić sobie z życia jakiegoś pola bitwy i wysyłać się co chwila na jakiś front! – Tak powiedziała i jeszcze zawiozła to kawałkiem czekolady mlecznej z orzechami.”
Oooooo jak dobrze słyszeć, że w kręgu kobiet, wybrzmiał kolejny głos kobiety, która również w przyjemności znajduje przestrzeń rozwoju.
Ja się ze sobą umówiłam, że będę wzrastać.
Zawodowo się też do tego zadeklarowałam kodeksem etycznym, podoba mi się jednak taka wizja procesu rozwojowego, który obejmuje zarówno wysiłek oraz kontakt z tym co nie jest miłe w doświadczeniu, jak i komfort, odpuszczenie oraz przyjemność.
Wtedy to jest dla mnie o pełni.
Dziś rano, gdy rozmawiałam z moimi przyjaciółkami o trosce i docisku, powiedziały do mnie coś co przyniosło mi ulgę: „ja dziś odpuszczam”
,”wchodzę w kreatywną przyjemność”, „ tak dobrze się wyspałam na działce”.
Muszę przyznać, że o wiele łatwiej jest wyjść z cierpienia i wyciszać w sobie tendencję do wysyłania się „ na linię frontu”, gdy moje kobiece plemię ma ruch do odprężającego dbania o siebie.
Osobiście nadal smuci mnie moja tendencja dociskania ( jeszcze zrób pranie, bo młody ma brudny strój, a jutro trening, załaduj naczynia do zmywarki, bo rano nie zdążysz, a nie ma już czystych talerzy) i dokopywania sobie ( za mało się szkolisz, inni się ciągle na coś zapisują, a pracują więcej od ciebie i mają więcej dzieci, to może ty słabej dupy jesteś ).
Znam te udręczające klimaty zbyt dobrze.
Smak przyjemności jest mi znajomy, na moje nieszczęście jednak uwierzyłam w pewnym momencie, że przyjemność i czas wolny to powody do poczucia winy w naszym kraju.
Co innego prawdziwa praca czyli krew, pot i łzy, aż uzyskam świecące odznaczenia za urobienie się po pachy i jako kobieta wykończona lecz z żelaza, otrzymam
Certyfikat wyższej Jakości.
Na tym froncie nie chcę już być odznaczona.
Naprawdę wolałabym już nie zauważać nawet najmniejszych wezwań do walki o znaczenie przez dojechanie się, ale uszczęśliwi mnie chociażby dezercja od czasu do czasu.
Natalia de Barbaro nawiązuje do decyzji o dorosłości i zachęca „ kiedy wezmę swoją dorosłość , mogę czasem wybierać zabawę, a nie znój.”
Nadal mi się wydaje, że przestrzeń wyboru, to dla wielu z nas wyzwanie i jednocześnie ogromny przywilej w obecnych czasach.
Mając go, korzystam dziś z odpoczynku na działce, spaceruję, czytam i wygłupiam się z dziećmi, jem z rodzicami i kombinuję jak ściągnąć przyjaciółkę na balkonową lampkę wina wieczorem, bo tak właśnie mogę spędzić ten dzień.
Jest dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *