O intuicyjnym wybieranie mocy, potrzebnej do dbania o swoje granice.

Kupiłam sobie Modraszkę.

Zachwyciła mnie swoimi kolorami, więc łatwo mi było po nią sięgnąć.

Ufam jednocześnie swojej wewnętrznej mądrości i temu, że pewne symbole wybieram intuicyjnie, bo na głębszym poziomie korespondują one z moimi potrzebami i stanem psychoemocjonalnym.

Dziś sprawdziłam, że „Modraszka to jednej z najbardziej walecznych ptaków, jakie fruwają po naszym niebie. To żółto błękitne maleństwo potrafi nieźle zaleźć za skórę nawet dużo większym od siebie przeciwnikom.”

Pomyślałam o tym, że w ostatnich miesiącach dużo rozmawiam w gabinecie i w relacjach prywatnych o agresji, która jest potrzebna by dbać o bezpieczną odrębność w kontakcie z innymi.

Bardzo mnie porusza to, kiedy ludzie korzystają ze zdrowej siły, by chronić swoje granice i odseparować się od przemocowych i przekraczających osób ze swojego otoczenia.

To najczęściej wymaga dużej odwagi i jest poprzedzone często dłuższą pracą w obszarze świadomości, która zawsze zahacza o aspekt zdrowej separacji, której niestety brakuje w doświadczeniu wielu z nas.

Poznałam ludzi, którzy boją się swojej złości i unikają konfrontacji w sprawie swojej godności, bo mają uwewnętrznionym lęk przed kimś silniejszym, kto wykorzystywał swoją władzę, by ich pomniejszyć, zmanipulować, pokonać…

W mojej historii dorastania było miejsce na moją złość, to jednak o czym się przekonałam to, że powinnam brać odpowiedzialność za samopoczucie innych.

Połknęłam taki przekaz: gdy wybieram siebie, to muszę to zrobić w taki sposób, by ktoś nie poczuł się odrzucony.

To było coś w rodzaju uwikłania „ Możesz być zła, ale nie możesz mnie zostawić ”.

Teraz wiem już, że mogę wyjść z dowolnej relacji, jeśli jest ona dla mnie krzywdząca.

To jednak zajęło mi dużo czasu i dobrze mi teraz myśleć, że być może mam w sobie silniejsze połączenie z wewnętrzną agresją, która nie jest po to by niszczyć lecz po to by mnie chronić.

Idąc za Nadrą Glover Tawwab, autorką „ Dbałości. O komunikowaniu swoich potrzeb, stawianiu granic i wolności bycia sobą.” twierdzę, że:

????????????„ Wytyczanie granic nie narusza zdrowej relacji.” ????????????

Innymi słowy, jeśli relacja była już wcześniej niezdrowa , to wyznaczenie granic wydobywa jedynie na wierzch problemy , do których należało się już wcześniej odnieść.

Jako dzieci nie mamy wystarczających zasobów, by to zobaczyć i zrobić, bo jesteśmy zależni od rodziców/ opiekunów, którzy nas kształtują.

Inaczej to się może wydarzyć, gdy dojrzewamy, chociaż jest to sporym wyzwaniem, bo jak pisze Nedra:



Większość osób nie chce zawieść rodziców. Pamiętam, że gdy byłam mała, najgorszym co mogłam usłyszeć z ust mamy, było : „ Jestem zawiedziona”.

Te słowa łamały mi serce i natychmiast sprawiały, że przez co najmniej kolejne dwie godziny byłam grzeczna.

Sęk w tym, że jeśli nie wytyczamy granic w relacjach z rodzicami, to sami będziemy się czuć zawiedzeni, rozgoryczeni i trapieni lękiem.

Zdrowe jest, by na pewnym etapie życia dorosła osoba zadała sobie pytanie, czego chce.”

Ten przykład z rodzicami jest ważny, bo od nich najczęściej musimy zacząć.
Wyznaczanie granic to jednak obszar wszystkich relacji w jakich istniejemy.

Może obecnie czujesz frustrację związaną z niejasnymi granicami w kontakcie z rodzeństwem, z partnerem/ partnerką, dziećmi, z przyjaciółmi, szefostwem czy pracownikami?

Z kimkolwiek jest Ci trudno, proces dowiadywania się: jakie są twoje osobiste granice i jak chcesz zakomunikować je światu? jest wart wysiłku i zaangażowania, bo chodzi w nim o twoje dobro i bezpieczeństwo, za które jesteś jako dorosły odpowiedzialny.

Życzę wam i sobie budowania zaufania do swojej siły ochronnej, a także zadziorności i waleczności na miarę Modraszki, gdyby okazała się wam ona jednak potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *