Regularnie sięgam po książki, które napisane są przez osoby, pielęgnujące prostotę w swoim życiu.
Brooke McAlary, Nina Czarnecka, Agnieszka Michalska-Rechowicz, wszystkie autorki, wniosły dające oddech inspiracje do mojego bycia w świecie.
Prostota jest podejściem, o które staram się dbać od paru lat, dokonując mniejszych i większych zmian.
Czytanie nawiązujących do niej książek przypomina mi o tym, że takich osób, które szukają sposobów na uproszczenie swojego życia, dostosowanie rytmu funkcjonowania do własnych potrzeb zamiast zewnętrznej presji i które czerpią radość z małych przyjemności, jest więcej.
Anna Mularczyk-Meyer opisała w „ Minimalizmie po polsku” swoje doświadczenia wychodzenia z nadmiaru i skupieniu się na minimalizmie.
Autorka wśród różnych definicji minimalizmu odwołuje się do perspektywy, która mówi o integrowaniu prostoty we wszystkich sferach życia :
„Minimalizm to wielkie porządki i poszukiwanie prostoty – na początku w przestrzeni materialnej, także w sferze ciała, potem w umyśle, wreszcie w relacjach z innymi ludźmi.”
Mam takie poczucie, że ten rodzaj spójności ma faktycznie sens.
Jednocześnie, jak wspomina prowadząca bloga „ Prosty blog” :
„ Minimalizm na pewno nie jest dla osób, które boją się ciszy i braku zajęć, co często oznacza strach przed zmierzeniem się z egzystencjalną pustką.”
Cóż mogę powiedzieć?! Zdecydowanie jestem jedną, z tych osób, o których pisze autorka, dla których, powstała pustka czasem bywa nieznośna i staje się zaproszeniem do zapełnienia jej nowymi rzeczami/ zajęciami.
Zauważam jednak, że z czasem jest mi nieco łatwiej pomieścić ten dyskomfort wywołany brakiem.
Zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się doświadczenia, w których, po niepokoju wywołanym pustką, przychodzi kojąca ulga oparta o odpoczynek powiązany z małą ilością bodźców.
Wtedy też możliwe jest dla mnie wejście w świadomość, że naprawdę cieszy mnie to, co już posiadam.
Nie wiem czy chciałabym pójść w stronę minimalizmu.
Bardziej przekonuje mnie dobrowolna prostota, która „ zakłada życia skromne pod względem materialnym, lecz bogate w sferze emocjonalnej, intelektualnej i duchowej. Zwolennicy dobrowolnej prostoty dążą do uproszczenia codziennego funkcjonowania i ograniczenia wydatków na cele konsumpcyjne, tak by móc w mniejszym stopniu poświęcać się zarabianiu pieniędzy i żyć spokojniej.”
Biorąc pod uwagę, że „ wciąż podsyca się w nas pragnienie nowości i lęk przed przegapieniem” , czytanie takich książek jak „ Minimalizm po polsku” pomaga moim zdaniem nabrać zdrowego dystansu wobec zachęty do konsumpcyjnego biegu przez płotki i zadać sobie ważne pytanie o to „ co potrzebuję mieć, by czuć się spełnionym człowiekiem?”.
Pozdrawiam was ciepło i zapraszam do sięgania po prostotę na miarę waszych potrzeb ????????


