Wróciłam wczoraj z kolejnego zjazdu stażowego w Instytucie Gestalt.
Sporo mówiliśmy o stereotypach związanych z postrzeganiem kobiet i mężczyzn.
Przyglądaliśmy się też nakazom i zakazom, które tkwią w nas od dzieciństwa i wpływają na sposób budowania przez nas kontaktu z innymi.
Najbardziej ogólnie jak to możliwe powiem, że w Krakowie tematy do pracy nigdy nie są lekkie, a spięty kark to tylko jeden z objawów napięcia jakie odczuwa moje ciało podczas wielogodzinnej pracy grupowej.
Miałam okazję sprawdzić w jednym ćwiczeniu czy potrafię pójść za kimś, kto zaprasza mnie do działania czy może mam tendencję do prowadzenia (ciągnięcia w swoją stronę).
Byłam zaskoczona, że w przeciwieństwie do tego jak miałam dawniej, teraz potrafię się zatrzymać i sprawdzić z drugą osobą, w jaki sposób chcemy współdziałać.
Nie zakładam z góry, że to ja mam prowadzić, a byłam o tym przekonana przez wiele lat.
Teraz mam zarówno gotowość do wyjścia z inicjatywą jak i do poddania się czyjemuś prowadzeniu, ważne jest jednocześnie dla mnie by w dalszej części nastąpiło porozumienie (zgranie).
Mam tak zarówno w tańcu jak i w rozmowie.
Jestem fanką amerykańskiego serialu “Grey’s Anatomy” którego pomysłodawczynią jest Shonda Rhimes.
Jest to serial, który mówi o wielu ważnych sprawach, m.in o wykluczeniach społecznych ,śmierci, samotności, przyjaźni, presji sukcesu.
W kontekście napięcia/frustracji i budowania relacji z ludźmi pokazuje, że kobiety, które doświadczają wysokiego poziomu stresu związanego z wymagającą pracą i skomplikowanym życiem osobistym, potrafią sobie pomagać, opiekować się swoimi stanem emocjonalnym wspólnie tańcząc.
Oto jedna z moich ulubionych scen tańca z tego serialu:
Gdy jakiś czas temu uczestniczyłam w Programie Rozwoju Odwagi prowadzonym przez Asię Chmurę w Częstochowie, przekonałam się, że taniec może mi bardzo pomóc, gdy praca rozwojowa kosztuje mnie wiele wysiłku emocjonalnego i intelektualnego.
Asia w przerwach między modułami zostawiała nam w sali włączoną muzykę dając nam przestrzeń do odreagowania po kilku godzinach pracy ze wstydem.
Ani kawa z ciastkiem ani spacer nie zaspokoiłyby mojej potrzeby odreagowania, odprężenia i zrzucenia z siebie ciężaru jaki czułam w całym ciele.
Wraz z potrzebą regeneracji pojawiała się potrzeba bycia razem i dzięki wspólnemu tańcu z dziewczynami z grupy, te potrzeby miały szansę zostać zaspokojone i przynosiły oczekiwaną ulgę.
Trudny był dla mnie ten weekend w Krakowie.
Wczoraj w trakcie przerwy zapytałam koleżankę czy ze mną potańczy w sali.
Wiedziałam, że to jest to co chcę sobie dać, by poczuć się lepiej, ale zależało mi na tym by był ktoś kto chce być w tym ze mną, ktoś z kim mam już bliższą relację.
Wyskakałyśmy się z Martyną i wytańczyłyśmy przy kilku utworach i wiem to na pewno, że taniec pełni wiele funkcji, a jedną z nich jest budowanie relacji oraz wspieranie regeneracji ciała i umysłu.
Już za tydzień 6 maja odbędzie się Otulisko– spotkanie dla kobiet wokół świętowania życia Kusi mnie by porozmawiać z wami dziewczyny o tym, jak to u was jest z tym tańcem :)?