Telekod? Tylko nie to!

https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/portret-studenta-dziewczyna-siedzi-przy-biurku-odgryzaniem-pięść_1281607.htm

Są słowa, które wywołują we mnie niepokój, są takimi słowami stresorami.

Rozrząd, mikrobrazja, serwer, telekod… mogłabym tak jeszcze wymieniać.

Myślę sobie, że panika, w którą zdarza mi się wpadać gdy je słyszę, wiąże się z tym, że pochodzą one z obszarów, o których mam małe pojęcie.

Przypominają mi, że mam niewiedzę w jakimś zakresie.

I tutaj następuje zderzenie z moim perfekcjonizmem (z którego leczę się od lat, a który wyłazi jak “koty kurzu” spod sofy w najmniej odpowiednim momencie).

Perfekcyjna Ja, gada do mnie w głowie:

  •  jak możesz tego nie wiedzieć?
  • co? za trudne to dla Ciebie?
  • co ty robisz/ mówisz? skup się dziewczyno!

Ten głos usłyszałam wczoraj, gdy zablokowałam sobie dostęp do konta przez Internet !

Nie wiem jak wy wpisujecie hasła, ale ja robię to tak wolno i precyzyjnie jak to tylko możliwe, z obawy , że zrobię to źle i stanie się coś nieodwracalnego.

Jakoś mi blisko do widzenia sytuacji, w których czuję się niepewnie, jako nieodwracalnych w skutkach i ostatecznych.

Stało się jednak tak, że zablokowałam sobie dostęp i zobaczyłam komunikat ze słowem: TELEKOD!

O nie! (alarm w głowie)
Tylko nie to! (przyspieszony oddech)
Oni chcą bym im podała te cyfry? (zaczynają mi drżeć ręce)
Przecież ja ich nie mam ?( posępna mina)

Nerwowo zaczęłam szukać w dokumentach danych o telekodzie, gdy mój mąż zapytał mnie co robię?

W głowie miałam miliard odpowiedzi, które mogłyby zatuszować to, że trzy razy źle wpisałam hasło, od zbywających w stylu:

a wiesz, coś mi się przypomniało i chciałam to sprawdzić

po totalne kłamstwo:

wiesz, postanowiłam zmienić sobie hasła do logowania, bo słyszałam ,że dobrze jest to robić raz na jakiś czas, by chronić konto przed włamaniem (hehehhehe jasne).

Skąd opór przed powiedzeniem facetowi mojego życia, że jestem w panice, bo zablokowałam dostęp i nie znam telekodu i boję się ,nie ! ja jestem przerażona i przekonana, że straciłam już wszystkie oszczędności, bo ja sobie tego kodu za nic w świecie nie przypomnę.

Otóż, opór wyrasta z perfekcjonizmu, który zachęca do wytrwania przy stworzonym z jego pomocą wizerunku.

Mój perfekcjonizm pomógł mi zbudować wizerunek : kobiety ogarniającej! Takiej, co załatwi co trzeba, nie poddaje się nigdy i ze spokojem sapera rozbraja kolejne bomby.

A tu nagle : JESTEM W PANICE i prawdę mówiąc nie chcę być dzielna i ogarniająca, chcę by Michał zobaczył mnie teraz autentyczną i zaopiekował się mną.

By mi powiedział, że widzi jak się wystraszyłam, ale wie też, że gdy się nie ma telekodu to się rozmawia z miłą osobą z infolinii i ona mówi co zrobić by było dobrze, więc sobie poradzę, bo ja potrafię z ludźmi rozmawiać nawet jeśli pytają mnie o nazwisko rodowe matki.

Tak się też stało.

Porzuciłam zbroję perfekcjonizmu, w prawdzie powiedziałam jak się sprawy mają i otrzymałam wsparcie.

Perfekcjonizm ma coś takiego w sobie, przynajmniej ja go tak widzę, że oddala od siebie ludzi.

Zupełnie odwrotnie działa akceptacja niedoskonałości.

Są jeszcze 3 wolne miejsca na warsztacie dla kobiet “Good enough” inspirowanym metodologią Brene Brown w Łodzi 12 maja.

Warsztat poświęcony jest uwalnianiu się z perfekcjonizmu na rzecz akceptacji własnej niedoskonałości i przyjęcia z całą serdecznością poczucia wystarczalności.

Zapraszam do udziału.
https://communitas.com.pl/…/good-enough-warsztat-dla-kobiet/

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *