Czasem otrzymuje zaproszenie do poprowadzenia warsztatów domowych.
Z radością przyjmuję propozycję spotkania z rodzicami, którzy gromadzą się w jednym domu, aby wspólnie dowiedzieć się więcej na wybrany temat i spróbować różnych sposobów na budowanie porozumienia z dziećmi.
Ostatnio gdy prowadziłam tego typu warsztat , poruszyło mnie przebywanie z mamami, które potrafią pięknie zadbać o potrzeby swoich bliskich.
Przychodząc na warsztat wykonały też krok w kierunku zadbania o swoją potrzebę bycia w kontakcie z innymi DOROSŁYMI, potrzebę rozwoju i być może kilka innych.
Przypomniałam sobie jak to było u mnie z dbaniem o potrzeby własne i innych.
Przyszła mi do głowy odpowiedź: Kobietą!
Bliższa prawdzie była jednak odpowiedź: kobietą, która:
- nie daje sobie prawa do zadbania o własne potrzeby,
- nie stawia się na równi z innymi, dla której dobro innych jest ważniejsze niż dobro jej samej
- (to było szczególnie bolesne) nie umie prosić o pomoc.
To była smutna refleksja, która jednak spowodowała bunt wewnętrzny i wyzwoliła siłę do zmiany postawy wobec siebie samej.
Moje pierwsze kroki w tym temacie były wielkości łebka od szpilki.
Prawie udusiłam się jak pytałam męża, czy jednak on po pracy mógłby uśpić dzieci, bo ja po całym dniu z nimi nie widzę na oczy.
Pamiętam mój pierwszy wypad na kawę i pogaduchy bez dzieci WOW to była moc !!!
A jak pojechałam na warsztaty rozwojowe, które trwały cały weekend, to dopiero było szaleństwo!
Zdarzało mi się robić krok w kierunku siebie, a później dwa od siebie, bo znów wydawało mi się, że inni bardziej potrzebują mojego wsparcia niż ja sama.
I myślę sobie o tym, co teraz robię, czym się dzielę z rodzicami i uczestnikami spotkań rozwojowych oraz o czym im mówię.
Mówię głośno i z serca o tym, że w Rodzicielstwie Bliskości i NVC intencja jest ta sama : WSZYSCY SĄ RÓWNI I TAK SAMO WAŻNI !
Dlatego dbając o relację z innymi, nie możemy zapominać o trosce o relację z samym sobą.
No dobra, możemy, ale wiadomo jak to się skończy ? ?? !


