Samemu

https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/metalowa-filiżanka-w-zimowym-lesie_1579313.htm

Przez wiele lat wydawało mi się, że moją siłę stanowi to, że potrafię wiele zrobić, nikogo nie prosząc o pomoc.

Byłam wtedy przekonana o tym, że cokolwiek sobie postanowię, osiągnę cel.

Proszenie o pomoc wydawało mi się oznaką słabości.

Uwielbiałam smak sukcesu, gdy nie musiałam go z nikim dzielić.

Później zostałam mamą.

Mogę powiedzieć, że trzymałam się swojej wizji bycia super samodzielną i zaradną mamą jak pijany płotu.

Po 2 latach od narodzin pierwszego syna i niedługo po narodzinach drugiego dziecka, płot w końcu runął na mnie z taką siłą, że siedząc zapłakana w pokoju na podłodze z bezsilności zadzwoniłam do zaufanej osoby i powiedziałam, że nie wytrzymam i potrzebuję pomocy.

“Jedną z największych przeszkód w nawiązywaniu więzi jest to, jaką wagę w danej kulturze przykłada się do tego, by “przejść przez coś samemu”. Czasami wydaje się nam, że odnosimy sukces, tylko jeśli nie potrzebujemy pomocy. Wielu z nas chętnie wyciąga pomocną dłoń, ale niechętnie prosimy o cokolwiek. Wygląda to tak, jakbyśmy dzielili świat na tych, którzy potrzebują pomocy, i na tych, którzy jej udzielają. Ale tak naprawdę potrzebujemy jednego i drugiego.”

Brene Brown “Dary niedoskonałości”

Czy obecnie, po kilku latach od tego zdarzenia, mam swobodę w proszeniu o pomoc?

Nic z tych rzeczy.

Dochodzę do wniosku, że to będzie chyba moja zmora do końca życia.

To co udało mi się dla siebie zrobić w tym obszarze, to baczniej się sobie przyglądać i starać się chronić siebie przed totalnym wyładowaniem akumulatorów.

Nadal mi się jednak zdarza płakać z wyczerpania i bezsilności.

To ma najczęściej miejsce wtedy, gdy przestaję być wobec siebie wyrozumiała, a zamiast tego funduję sobie repertuar wygórowanych oczekiwań.

Wiem już, że zamiast cisnąć do przodu, zdrowiej jest zrobić dwa kroki w tył.

W wycofywaniu się z wyścigu po laur doskonałości, bardzo pomaga mi rozmowa z drugim człowiekiem, który dobrze mi życzy i zamiast tylko radzić, daje mi przestrzeń do mówienia.

Pomaga mi również to gdy osoba, z którą rozmawiam, czasem ma podobnie.

Od wczoraj bardzo mocno jestem z tym zdaniem:

Można przez coś przechodzić samemu nie robiąc tego w samotności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *